Strzelec Opolski - tygodnik regionalny autor: Justyna Lehun
Wielka hodowla danieli, jeleni i muflonów znajduje się na obrzeżach Łazisk. Założyli ją w 2004 roku Anna i Franciszek Buschmann. - Na Zachodzie to nic nadzwyczajnego – mówi właściciel. – Do nas dopiero moda na prowadzenie rancz przychodzi. Za kilka lat będzie normalnością, bo coraz więcej osób decyduje się na trzymanie takich zwierząt. Hodowla z Łazisk liczy 120 sztuk i wciąż się rozrasta. Ponad dwanaście hektarów ziemi jest zasiedlonych w większości przez daniele i jelenie, a także 12 muflonów (dzikich owiec) z charakterystycznymi, dużymi, ślimakowato skręconymi rogami. - Mamy jelenie sika, a także bardzo rzadką rasę jeleni Dawida (milu) – pokazuje właściciel. – Z tej ostatniej jestem najbardziej dumny, ponieważ na całym świecie zwierząt tych występuje około 2000. W naszej hodowli są cztery samice, jeden byk i jeden młody. Zwierzęta w większości są oswojone – prócz kilkunastu sztuk trzymających się na uboczu, z ostrożnością traktujących ludzi. - Prawie wszystkie z zaufaniem podchodzą do ludzi, szczególnie tych, których już znają – mówi Franciszek Buschmann. – Można je bez obaw głaskać i karmić. Świetnie rozumieją się z dziećmi. Być może w przyszłości zorganizuję tutaj terapię dla chorych, upośledzonych dzieci. Myślę, że kontakt ze zwierzętami dobrze by im zrobił. Już teraz ranczo w Łaziskach odwiedza wielu gości, którzy prywatnie przyjeżdżają tu z rodzinami, by podziwiać piękne jelenie poroża czy smukłe sylwetki danieli. - Nie mogę wpuszczać ludzi na teren działki hodowlanej, jednak bez przeszkód można spacerować wzdłuż ogrodzenia i przypatrywać się zwierzętom – mówi hodowca. – Działka ciągle jest powiększana i ogradzana. Najlepiej przyjechać tutaj latem – wtedy zwierzęta wyglądają najkorzystniej. Teraz zrzucają poroże i dodatkowo mają mało wyrazistą sierść. W letnim słońcu jest ona rdzawa, nie tak poszarzała. Hodowcy jeleniowatych na co dzień mieszkają za granicą. Na miejscu zwierzętami opiekuje się rodzina. - Utrzymanie zwierząt dla nas nie jest bardzo kosztowne, a daje wiele radości. Zwierzęta możemy wymieniać z innymi hodowcami, czasem kupujemy nowe – mówi Buschmann. – W przyszłości chciałbym rozwinąć w Łaziskach gospodarstwo agroturystyczne i przy ranczu otworzyć ogródek piwny, gdzie serwowana będzie na przykład pieczeń z daniela. Nie będą to jednak dania z naszych zwierząt, ponieważ nasze są oswojone. Udomowienie jeleniowatych zajmuje dużo czasu i szkoda byłoby przeznaczyć je do uboju. Poza tym, zżyliśmy się z nimi. Właściciele rancza zapraszają zainteresowanych do odwiedzania Łazisk. Swą pasję zaprezentowali również w Internecie na stronie pod adresem www.daniele-jelenie.com. |